Wewnętrzny zegar biologiczny każdego człowieka ustala jego własny, dobowy rytm funkcjonowania, czyli chronotyp (od gr. chronos – czas). Wyróżniamy chronotyp poranny i chronotyp wieczorny, które zasadniczo różnią się od siebie. To od nich zależy, o jakiej porze dnia wstajemy, kiedy najlepiej pracujemy i o której godzinie kładziemy się spać.
Badania nad tą tematyką – tzw. chronotypami – stanowią bardzo ciekawą dziedzinę wiedzy na pograniczu biologii i psychologii. Z tego, co możemy powiedzieć, około połowa populacji podpada pod jeden z dwóch nietypowych chronotypów – „poranne” skowronki lub „wieczorne” sowy. Ich zegar biologiczny, regulujący czas pobudki, godzinę pójścia spać, apetyt, itp. jest przesunięty względem „normalnych” ludzi, zwykle o jakieś dwie godziny, choć zdarzają się przypadki dużo bardziej ekstremalne, przesunięte o trzy, cztery lub nawet więcej godzin.

Chronotypy są w pewnym stopniu modyfikowane przez wiek (niemowlęta mają tendencję dobycia skowronkami, nastolatki to głównie sowy, osobom po 50-tce przesuwają się zwykle ku poranności), natomiast jako dorośli mamy tendencję do„osiadania” w swoim, biologicznie zdeterminowanym chronotypie. Organizm po prostu mówi nam, kiedy powinniśmy wstawać, a kiedy iść spać, w reakcji na bodźce zewnętrzne takie, jak światło słoneczne.
Co istotne, skłonności te nie są bezpośrednio powiązane z faktycznymi godzinami snu. Innymi słowy, jeśli taka „sowa” zacznie wcześniej chodzić spać, wcale nie będzie miała ochoty wcześniej wstawać.
Nie znaczy to oczywiście, ze sowy nie mogą wstawać wcześnie, a skowronki zrywać nocy. Mogą. Po prostu będą to odchorowywać, ich sprawność intelektualna spadnie, będą się gorzej czuć, itp. Raz na jakiś czas mogą być tak padnięci, że po prostu fizycznie nie będą wstanie wstać/ustać na nogach i będą musieli np. wymyślić jakąś wymówkę n.t. swojej nieobecności na zajęciach czy w pracy. Ale ogólnie, będą wstanie tak żyć. Tylko co to za życie?

